Dotacje i kredyty rządowe - druga strona medalu
Zły ekonomista widzi tylko to, co bezpośrednio uderza wzrok; dobry ekonomista patrzy także dalej. Zły ekonomista widzi tylko bezpośrednie konsekwencje proponowanego kierunku polityki; dobry ekonomista spogląda także na konsekwencje dalsze i pośrednie. Zły ekonomista widzi tylko skutki, jakie dana polityka przyniosła lub przyniesie pewnej konkretnej grupie; dobry ekonomista bada także skutki, jakie polityka przyniesie wszystkim grupom
Henry Hazlitt

Ostatnio dużo się słyszy o rządowych programach stymulowania gospodarki poprzez dotację i kredyty. Argumentacja jest następująca - człowiek nie ma pieniędzy,więc damy mu je,on coś wyprodukuje, a koszt dotacji zwróci sie w postaci zwiększonej ilości bogactwa na rynku. Jeśli jednak ktoś weźmie sobie do serca słowa Hazlitta, zobaczy że sprawa nie jest taka prosta.
Osoba dotowana przez rząd nie otrzymuje żadnego kapitału,czy ogólnie środków produkcji, ale pieniądza za które ma je nabyć. Środki produkcji, czyli na przykład siła robocza, nieruchomości, maszyny - są ograniczone. Jeśli na rynku mamy 20 jabłek, w chwili gdy ktoś kupi 10 i zje, na rynku pozostaje już tylko połowa wcześniejszej podaży jabłek - to co zostanie skonsumowane przez człowieka X, nie może zostać skonsumowane przez człowieka Y.
Wyobraźmy sobię taką sytuację, w której mamy dwie grupy przedsiębiorców - A i B.
A to grupa biznesmanów, którzy pracują, zarabiają i oszczędziają aby zdobyć środki produkcji. Grupa B to biznesmani, którzy ustawiają się w kolejce po rządowe dotacje. Obie grupy podejmują działanie na rzecz pozyskania pieniędzy w tym samym momeńcie. Oczywiście jako pierwsi pieniądze dostaną biznesmani z grupy B, tym samym blokując osobom z grupy A dostęp do kapitału, a także windując jego cene na rynku. Teraz pojawia się pytanie: kto ma większą motywację aby przeprowadzać trafną i odpowiedzialną inwestycję kapitałową - ludzie,którzy w razie nietrafionych inwestycji zmarnują swój czas, oszczędności i pracę - czy też ludzie,którzy pieniądze otrzymali za nic?
Jak pisał francuski mistrz Jean Baptiste Say w swojej polemice z Malthusem:
Ponieważ każdy z nas kupuje płody drugich za swoje własne płody, albo, ponieważ wartość , którą możemy kupić , jest równa wartości, którą możemy utworzyć ; a zatem ludzie, tym więcey nabywa będą, im więcey płodów utworzą . Ztąd ten drugi wniosek, którego, WPan nie chcesz przypuścić : że, jeśli niektóre towary nie zbywają się , to dla tego, że się inne nie tworzą ; i że samo tworzenie płodów daje odbyt płodom.

Wielkość kapitału jaki możemy kupić jest równa wielkości kapitału jaki wyprodukowaliśmy - osoby, które pozyskały środki produkcji nie tylko mają większą motywację aby dobrze wykorzystać swoje pieniądze, ale wcześniej musiały również przysłużyć się społeczeństwu.
Podobnie sprawa wygląda w przypadku rządowych kredytów. Prywatny pożyczkodawca kieruje się rachunkiem ekonomicznym - pożyczki udzieli jedynie osobie, która może ją spłacić, tym samym oddając pożyczającemu z nawiązką pieniądze. Kredyty rządowe są jednak często podbudowane różnymi ideami, takimi jak “pełne zatrudnienie”, lub “pomoc biednym regionom”. Kredyty udzielane są osobom, które nie są w stanie zdobyć pieniędzy drogą pożyczki u prywatnego posiadacza. A więc kapitał, który zostanie kupiony za rządowe kredyty zostanie przekazany ludziom, którym rynek nie zaufał - nie mogli dostac prywatnego kredytu, nie ufają im prywatni inwestorzy etc.
Prywatny pożyczkodawca nie może,tak jak rząd, utraconych pieniędzy odzyskać poprzez dodatkowe opodatkowanie czy też inflację. Jest bardziej przezorny, trzyma się ekonomicznych faktów, nie może ryzykować w imię egalitarnej polityki pt.” pieniądze dla każdego”.
Jaki wniosek można wyciągnąć z tej analizy? Argumentacja zwolenników dotowania biznesu nacechowana jest krótkowzorczością. Nie widzą oni skąd pochodzą pieniądze na dotację - rząd aby dać coś jednemu musi zabrać komuś w podatkach. Rząd dotując i udzielając pożyczek powoduje marnowanie kapitału i wzrost ilości złych inwetycji, ponieważ odrywa wolność od odpowiedzialności. Przesuwa kapitał od ludzi cenionych na rynku, pracowitych i odpowiedzialnych, do ludzi którzy tylko poproszą o pieniądze.
Już ekonomiści klasyczni dostrzegali wadliwość planów pomocowych - uważam,że lepiej czytać Bastiata i Saya niż słuchać propagandy ludzi, którzy walczą o głosy rozdając nie swoje pieniądze.
















