Złoto, banki , ludzie

Systemy monetarne i Szkoła Austriacka

2009-04-12 22:02

Dotacje i kredyty rządowe - druga strona medalu

Zły ekonomista widzi tylko to, co bezpośrednio uderza wzrok; dobry ekonomista patrzy także dalej. Zły ekonomista widzi tylko bezpośrednie konsekwencje proponowanego kierunku polityki; dobry ekonomista spogląda także na konsekwencje dalsze i pośrednie. Zły ekonomista widzi tylko skutki, jakie dana polityka przyniosła lub przyniesie pewnej konkretnej grupie; dobry ekonomista bada także skutki, jakie polityka przyniesie wszystkim grupom

Henry Hazlitt

dd

Ostatnio dużo się słyszy o rządowych programach stymulowania gospodarki poprzez dotację i kredyty. Argumentacja jest następująca - człowiek nie ma pieniędzy,więc damy mu je,on coś wyprodukuje, a koszt dotacji zwróci sie w postaci zwiększonej ilości bogactwa na rynku. Jeśli jednak ktoś weźmie sobie do serca słowa Hazlitta, zobaczy że sprawa nie jest taka prosta.

Osoba dotowana przez rząd nie otrzymuje żadnego kapitału,czy ogólnie środków produkcji, ale pieniądza za które ma je nabyć. Środki produkcji, czyli na przykład siła robocza, nieruchomości, maszyny - są ograniczone. Jeśli na rynku mamy 20 jabłek, w chwili gdy ktoś kupi 10 i zje, na rynku pozostaje już tylko połowa wcześniejszej podaży jabłek - to co zostanie skonsumowane przez człowieka X, nie może zostać skonsumowane przez człowieka Y.

Wyobraźmy sobię taką sytuację, w której mamy dwie grupy przedsiębiorców - A i B.
A to grupa biznesmanów, którzy pracują, zarabiają i oszczędziają aby zdobyć środki produkcji. Grupa B to biznesmani, którzy ustawiają się w kolejce po rządowe dotacje. Obie grupy podejmują działanie na rzecz pozyskania pieniędzy w tym samym momeńcie. Oczywiście jako pierwsi pieniądze dostaną biznesmani z grupy B, tym samym blokując osobom z grupy A dostęp do kapitału, a także windując jego cene na rynku. Teraz pojawia się pytanie: kto ma większą motywację aby przeprowadzać trafną i odpowiedzialną inwestycję kapitałową - ludzie,którzy w razie nietrafionych inwestycji zmarnują swój czas, oszczędności i pracę - czy też ludzie,którzy pieniądze otrzymali za nic?

Jak pisał francuski mistrz Jean Baptiste Say w swojej polemice z Malthusem:

Ponieważ każdy z nas kupuje płody drugich za swoje własne płody, albo, ponieważ wartość , którą możemy kupić , jest równa wartości, którą możemy utworzyć ; a zatem ludzie, tym więcey nabywa będą, im więcey płodów utworzą . Ztąd ten drugi wniosek, którego, WPan nie chcesz przypuścić : że, jeśli niektóre towary nie zbywają się , to dla tego, że się inne nie tworzą ; i że samo tworzenie płodów daje odbyt płodom.

dd

Wielkość kapitału jaki możemy kupić jest równa wielkości kapitału jaki wyprodukowaliśmy - osoby, które pozyskały środki produkcji nie tylko mają większą motywację aby dobrze wykorzystać swoje pieniądze, ale wcześniej musiały również przysłużyć się społeczeństwu.

Podobnie sprawa wygląda w przypadku rządowych kredytów. Prywatny pożyczkodawca kieruje się rachunkiem ekonomicznym - pożyczki udzieli jedynie osobie, która może ją spłacić, tym samym oddając pożyczającemu z nawiązką pieniądze. Kredyty rządowe są jednak często podbudowane różnymi ideami, takimi jak “pełne zatrudnienie”, lub “pomoc biednym regionom”. Kredyty udzielane są osobom, które nie są w stanie zdobyć pieniędzy drogą pożyczki u prywatnego posiadacza. A więc kapitał, który zostanie kupiony za rządowe kredyty zostanie przekazany ludziom, którym rynek nie zaufał - nie mogli dostac prywatnego kredytu, nie ufają im prywatni inwestorzy etc.

Prywatny pożyczkodawca nie może,tak jak rząd, utraconych pieniędzy odzyskać poprzez dodatkowe opodatkowanie czy też inflację. Jest bardziej przezorny, trzyma się ekonomicznych faktów, nie może ryzykować w imię egalitarnej polityki pt.” pieniądze dla każdego”.

Jaki wniosek można wyciągnąć z tej analizy? Argumentacja zwolenników dotowania biznesu nacechowana jest krótkowzorczością. Nie widzą oni skąd pochodzą pieniądze na dotację - rząd aby dać coś jednemu musi zabrać komuś w podatkach. Rząd dotując i udzielając pożyczek powoduje marnowanie kapitału i wzrost ilości złych inwetycji, ponieważ odrywa wolność od odpowiedzialności. Przesuwa kapitał od ludzi cenionych na rynku, pracowitych i odpowiedzialnych, do ludzi którzy tylko poproszą o pieniądze.

Już ekonomiści klasyczni dostrzegali wadliwość planów pomocowych - uważam,że lepiej czytać Bastiata i Saya niż słuchać propagandy ludzi, którzy walczą o głosy rozdając nie swoje pieniądze.

2009-04-04 19:28

G20 - nic ciekawego

Osobliwym zadaniem ekonomii jest pokazanie ludziom, jak mało w istocie wiedzą o tym, co w ich mniemaniu da się zaprojektować.

Friedrich von Hayek

Właściwie miałem nie pisać o tym, jak twierdzą niektórzy, zbawiennym wydarzeniu. Tak jak wspominałem w poście pt.” Wołanie o współpracę”, przywódcy państw po raz kolejny wykazali się niezrozumieniem przyczyn kryzysu.

W gruńcie rzeczy tylko umocnione zostały fundamenty współczesnego systemu finansowego, którego budowa rozpoczęłą się w 1914r. Nadal inflacja będzie leczona inflacją, pieniądze będą transferowane od podatników do ludzi, którzy tylko ustawią się po nie w kolejce, a regulację tylko utrwalą rządową pokusę do psucia pieniądza. W ramach “cudownego” planu rozdysponowany zostanie bilion dolarów. 500 mld otrzyma MFW, 250 mln zostanie przeznaczone na Special Drawing Rights, a kolejne ćwierć biliona wydane zostanie wydane na “wspomaganie światowego handlu”. Jak zauważył pan Robert Gwiazdowski, w żadnym komunikacie nie pojawiła się informacja o tym skąd pochodzi ten bilion. Wydrukowali? Pożyczyli?

ss

Jeżeli wydrukowali , pomijając takie skutki jak wzrost cen czy gwałtowne wahania, pojawia się charakterystyczny dla inflacji problem etyczny. Zyskują na niej zawsze Ci, którzy otrzymują pieniądze pierwsi - ich wydatki będą opłacane po starych cenach, ponieważ gospodarka nie zareagowała jeszcze na wzrost podaży pieniadza. Każda kolejna osoba,która będzie przeprowdzać transakcje zostanie ofiarą inflacji.

ss

Jeśli rządzący znowu się zadłużają, to mam dwa pytania: u kogo i na jakich warunkach ? Kto ma spłacać ten dług? Prezydent Reagan powiedział  - politycy częściej myślą o przyszłych wyborach, niż o przyszłych pokoleniach. Możemy się więc spodziewać,że przyszłe pokolenia i podatnicy będą spłacać dług tych ludzi, którzy dziś jako pierwsi ustawią się do kolejki po pieniądze. Oczywiście zawsze można powiedzeć, że dług się “zwróci” - ale kto da mi gwarancje,że inwestycje finansowane tymi środkami będą trafne? Dlaczego ktoś miałby dobrze inwestować pieniadze, które otrzymał za darmo? Jean - Baptise Say napisał kiedyś:

Wszyscy, od Adama Smitha zacząwszy, obeznani z Ekonomiją Polityczną , zgadzają się na to, nie kupujemy rzeczywiście przedmiotów naszey konsumpcyi za pieniądze, (pośrednika ułatwiającego cyrkulacyą ),któremi płaciemy. Potrzeba było pierwiey nabyć pieniędzy, sprzedając własne nasze płody. Dla przedsiąbiercy kopalni, srebro jest płodem, za który on nabywa rzeczy potrzebnych; w ręku zaś dalszych nabywców to srebro jest tylko ceną płodów utworzonych przez nich za pośrednictwem ich gruntu, kapitałów, lub przemysłu.Zbywając je, zamieniaj naprzód swoje płody na srebro, a srebro znowu na rzeczy konsumpcyyne. A zatem rzeczywiście wszelkie nabycie odbywają za pomoc swych płodów; jest więc rzecz dla nich niepodobną , kupić jakąkolwiek rzecz za warto większą od utworzoney za pomoc swego przemysłu, kapitału, lub gruntu.

Ludzie, którzy otrzymają te pieniadze nie dali niczego gospodarce, tak jak musi zrobić to przedsiębiorca na wolnym rynku. W takim razie inwestując głupio nie marnują ani swojego czasu, pracy, kapitału.

Warto wspomnieć o nowych “genialnych regulacjach” , które mają być wdrożone, aby zapobiegać kryzysom. Nikogo nie obchodzi,że kryzys był wywołany obniżaniem stóp procentowych, emisją ogromnej iliści pieniędzy, egalitarną polityką ” dom dla każdego” trwającą od lat ‘30 kiedy to utworzono Fannie Mae.Nikt nie pamięta,że wprowadzono w 1977r. ustawę Community Reinvestment Act, na mocy, której wywierano naciski na banki w sprawie udzielania kredytów hipotecznych, dla osób o wątpliwej ( czy też żadnej) zdolności kredytowej.

Od banków będzie teraz wymagać “buforu kapitałowego”, aby nie musiały trzymać się w razie kryzysu każdego dolara (Parkiet). Chwila, chwila! A kto jeśli nie państwo ustanowiło system rezerwy cząsteczkowej, zezwalając na brak wypłacalności? W 1838r. władze stanu Nowy York zezwoliły na utrzymywanie poziomu rezerw na poziomie nie mniejszy niż 12,5 %, co skończyło się milionowymi stratami dla klientów. W XXw. poziom rezerw wahał się zazwyczaj na poziomie 10%, dzęki czemu siła nabywcza ciągle spadała.

ss

Tak długo jak istniały tzw. RUNy na banki,  wypłacalność stała na wysokim poziomie. Instytucją, która będzie miała dużo roboty będzie Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego, istniejący od 1974r. Na mocy tzw. regulacji bazylejskich określano wysokość współczynnika kapitałowego - mówiąc krótko miały one ograniczać ekspansję kredytową banków. Ale rząd USA mimo, że podpisał regulacje,sam znalazł sposób na ich obejście ! Tutaj dochodzimy do słynnych instrumentów pochodnych i agencji ratingowych. Jak wyglądał szwindel pod nadzorem państwa? Świetnie opisał to Mateusz Machaj:

Poszczególne instytucje finansowe, podobnie jak papiery przez nie emitowane mają wystawiany rating. Rating wystawiają im agencje należące do kartelu agencji założonego przez amerykańską komisję papierów wartościowych SEC (Securities and Exchange Commission). Kartel nazywa się Nationally Recognized Statistical Rating Organization i stanowi filar dzisiejszego oligarchicznego kapitalizmu państwowego, który trzęsie Stanami Zjednoczonymi. Do NRSRO należą takie agencje jak Moody’s, S&P’s, czy Fitch. Jednym z największych absurdów tego dzikiego państwowego kapitalizmu jest to, że te agencje wystawiają ratingi na życzenie samych zainteresowanych. A zatem jeśli jakiś bank emituje swój papier wartościowy, to płaci kartelowi za wystawianą ocenę. Im kartel wystawi wyższą ocenę, tym więcej zapłaci klient. Im więcej zapłaci klient, tym większą wartość może nadać emitowanemu papierowi. Pokusa nadużycia jest chyba w tej sytuacji dość jasna. W normalnych warunkach to inwestor i oszczędzający powinien udawać się do agencji oceniających dane firmy i im płacić za poradę. Tutaj pod opieką komisji papierów stworzono zupełnie perwersyjny system, który zachęca wprost do manipulacji.

To chyba najciekawsze postanowienia szczytu. Zgadzam się z tym co powiedział w czwartek Andrzej Sadowski - G20 nic nie zmieniło. Ostatnio kiedy budowano “światową gospodarkę” w 1944r, która miała oprzeć się o MFW i “gwarancje” USA, politycy byli z siebie bardzo dumni. Co z tego, że poziom dewaluacji walut państw zrzeszonych pod sztandarem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, był bardzo wysoki. Nieważne, że państwa skrupulatnie wykorzystywały prawo do psucia waluty bez konsekwencji politycznych. Nieważne, że już 1968r. USA nie były w stanie spełniać postanowień konferencji w Breton Woods, a ogłosiły to 1971r.

Czy będzie tak samo? Stawiam, że tak!

____________________________________

Friedrich von Hayek - Zgubna pycha rozumu

Jean - Baptise Say Listy

Mateusz Machaj - Anatomia Kryzysu

Henry Hazlitt - Inflacja

Larry J. Sechrest - Free Banking: Theory, History, and a Laissez-Faire Model

2009-03-30 12:32

Iluzja bezpieczeństwa

W dzisiejszym numerze Parkietu można przeczytać dwie ciekawe notatki. Pierwsza to krótka,ale bardzo rzeczowa rozmowa z prof. Schollandem oraz informacja o układach Obamy i amerykańskich Bankierów - m.in Bank of America,który otrzymał w ramach programu TARP 45mld$, oraz gwarancję w wysokości 118mld$.

Profesor słusznie stwierdza, iż przyczyną kryzysu jest m.in udzielanie bankom gwarancji pomocy w razie upadku, w ramach Federal Deposit Insurance Corporation (FDIC). Powodowało to przesuwanie środków do inwestycji obarczonych dużym ryzykiem a to z kolei prowadziło do wzrostu ilości bankrutujących instytucji. Jest to jeden z argumentów przeciwko tym, którzy twierdzą iż kryzys spowodował brak ingerencji państwa w rynek kredytów.

roth
Ubezpieczenie depozytów (deposit insurance) ma w USA bardzo długą tradycję. Pomijając już bardzo ciekawe czasy standardu złota i srebra kiedy to państwo namawiało do braku odpowiedzalności za pomocą powołanego w 1829r. New York Safety Fund, trzeba cofnąć się do roku 1933 kiedy to utworzony został FDIC.

H.A Scott Trask tak opisał praktyki tego urzędu:

Zabezpieczać depozyty to jak zapraszać do złego inwestowania. Wychowywać w duchu lekkomyśnlej spekulacji i błednych działań. Wpomagać wzrost inflacji, zatrzymywać niezbędne korekty, oraz oddzielać wolność od odpowiedzialności.

Po tym jak powołano do życia FED w 1913r. w USA rozpoczyna się gwałtowny wzrost inflacjonizmu w konsekwencji czego doszło do kryzysu w 1929r. Po czterech latach rząd utworzył fundusz, który udzielał gwarancji bankom i depozytariuszom. Jednym z niewielu ludzi, którzy się temu przeciwstawiali był John M. Nichols - dyrektor First National Bank of Illinois. Jego bank, podobnie jak National City Bank, czy Chemical Bank opierali się inflacjonistycznym pokusom tworzonym przez władze stanowe i sami w sobie byli gwarancją wypłacalności. Nichols jako jedyny z 6,000 bankierów odmówił wpłacania pieniędzy do Funduszu.

Jedną z głownych elementów polityki fiskalnej USA w XXw. było udzielanie wspomnianych gwarancji. W ramach idei to big to fail rząd wydał 2.5 miliarda $ by ratować  Bank of New England na początku lat 90-tych.

Warto spojrzeć jak kształtował się wzrost poziomu ubezpieczonych depozytów w porównaniu do ilości upadających banków. W 1980r. na mocy Depository Institutions Deregulation and Monetary Control Act, ubezpieczenie wzrosło z $40,000 do $100,000. Efekty?

ss

ss

ss

W okresie wzmożonej interwencji państwa w rynek kredytów, Ameryka przeżyła sporo mniejszych kryzysów,a ostatni to kumulacja tego co w USA dzieje się od 1971r. Rząd wyciągał z tarapatów S&L, co kosztowało amerykańskich podatników 250 miliardów $ . Pomagał LTCM, dziś wspomaga innych wielkich bankierów.

Warto porównać wielkość dotacji takich form jak J.P Morgan dla Obamy z kapitałem jaki ta firma otrzymała w ramach TARP. Co najśmieszniejsze - te fundusze mają być zwrócone. Prosze spojrzeć na wykres obrazujący wzrost podaży dolara w otatnich miesiąc i poczytać o niemieckiej hiperinflacji - tych szkód nie da się naprawić. Co jest rozwiązaniem - powrót do czasów kiedy nieodpowiedzialność była karana: BRING BACK BANK RUNS

_______________________

H.A Scott Trask - In Defense of Bank Failures

2009-03-29 3:00

Indexation - what is that?

To co zawsze najbardziej rzuca się w oczy kiedy analizujemy postępowanie etatystów, jest ich tendencja do walki ze skutkami a nie z przyczynami kłopotów. Myślę,ze powodem jest to, że przyczyny leżą w ich postępowaniu, a więc ich likwidacja oznaczałaby przyznanie się do błędu. Jak mówił Stefan Kisielewski - socjalizm to system, który dzielnie zmaga się z problemami nieznanymi w innych ustrojach.

kisiel

Parę dni temu miałem wątpliwą przyjemność przyglądania się wypowiedzi przedstawiciela strajkującej Solidarności. Po raz kolejny związkowcy zebrali się i zaczęli robić to co potrafią najlepiej - protestować,żądać, wrzeszczeć i palić opony pod sejmem. Reprezentant naszych ukochanych Związków zawodowych domagał sie - jak zwykle - podwyżki płac. Dlaczego? Pozwolę sobie przytoczyć z pamięci jego uzasadnienie - no bo to tego … eee. normalnie wszystko droższe jest i wogle .. eee. woda i ten.. no prąd, no to wiadome,że chcemy więcej. Gdyby pan związkowiec miał pojęcie o czym mówi,wiedziałby ,że zaproponował tak zwaną indeksację. Na czym polega tzw. indeksacja? Jest to wyrównanie wszystkich płac w stosunku do procentowego wzrostu cen. Jak widać, pana związkowca nie interesuje dlaczego ceny rosną - on chce więcej zarabiać i nie obchodzą go konsekwencje takich działań. Jaki jest powód wzrostu cen? Taki sam jak wszędzie na świecie - inflacja. Wystarczy wejść na stronę NBP i przyjrzeć się skali wzrostu podaży pieniądza w kategorii M3. Inflacja ma wiele negatywnych skutków,ale najbardziej charakterystycznym jest właśnie wzrost cen.  Jednak wielu ekonomistów, takich jak Milton Friedman czy Irving Fisher nie zauważało - lub nie chciało zauważyć - że ceny nie rosną i nie spadają równomiernie. Środki są ograniczone, a wiec inwestując swoje pieniądze podnoszę popyt na jeden produkt, ale tym samym zmniejszam popyt na inny - wydać swoje pieniądze, a więc stwierdzić ” to jest lepsze niż tamto”, mogę tylko raz. Trzeba również pamiętać o tym,że to co dla jednego jest ceną,dla kogoś innego jest kosztem. Konsument w sklepie płaci za produkt cenę, sprzedawca oddając mu go ponosi koszt. Rożnica pomiędzy kosztami a zyskami to dochód.

haz

Jeżeli zyski firmy X nie wzrosły do średniego poziomu zysków innych firm, konieczność indeksacji spowoduję ,że koszty pracy będą wyższe niż zyski firmy. Zamiast wzrostu płac - będziemy mieć bankructwa i bezrobocie. Indeksacja nie daje żadnej gwarancji wzrostu dochodów i bogactwa. Jest tylko nakazem nominalnego dostosowania płac do arbitralnie dostosowanego pułapu

Kolejnym defektem indeksacji jest to na jakiej podstawie się jej dokonuje. Wzrost cen ocenia się według CPI (Consumer Price Index). Angielska definicja brzmi :

A measure that examines the weighted average of prices of a basket of consumer goods and services, such as transportation, food and medical care. The CPI is calculated by taking price changes for each item in the predetermined basket of goods and averaging them; the goods are weighted according to their importance. Changes in CPI are used to assess price changes associated with the cost of living.

Indeks zawiera tylko mały, arbitralnie określony zbiór cen. A jak pisałem powyżej - ceny zmieniają się również w stosunku do siebie, więc nie mogą rosnąć czy spadać równocześnie.

Henry Hazlitt zwracał uwagę na bardzo istotny polityczny aspekt indeksacji. Są nią w USA objęci byli pracownicy federalni. Mamy tutaj bardzo niepokojące zjawisko - jeżeli ludzie, którzy sa winni inflacji, jednocześnie na niej zarabiają - kto ma przerwać ten proceder?

Indeksacja jest również czymś bardzo złym w kraju,w którym istnieją progi podatkowe. Wyobraźmy sobie,ze w wyniku inflacji i indeksacji nasz dochód rośnie (nominalnie) 10 - krotnie,ale nasze koszty 11 krotnie. Niemniej zostaliśmy przesunięci do wyższego progu podatkowego, mimo iż nasze zyski maleją.

Indeksacja, choć nie musi, często przyspiesza wzrost inflacji – z dwóch powodów.

Pierwszy to efekty indeksacji, a więc przesuniecie jej najgorszych skutków na poszkodowane przez inflację grupy,co zmniejsza polityczną opozycje wobec zwiększania podaży pieniądza. Drugi powód jest następujący – jeśli wyrównujemy płace do średniego poziomu cen, pojawia się nowa średnia,wzrosną ceny (płaca to tez cena) i pojawi się konieczność kolejnego wyrównania.

Nawet jeśli indeksacja nie spowoduje wzrostu inflacji, jedno jest pewne – nie usunie jej skutków. Nawet jej wielki obrońca, Milton Friedman pisał – indeksacja sama w sobie, nie redukuje inflacji (..) Indeksacja spowoduje zmniejszenie publicznej presji na redukcje inflacji.

Na koniec jeszcze bardzo trafny cytat:

Jeśli rząd ucieka się do inflacji, aby pokryć deficyt, czy też rozpocząć stymulację biznesu, nie ma na świecie takiej siły, która byłaby w stanie powstrzymać jej konsekwencje. Jeśli za pomocą inflacji rząd wydaje 10 milionów $ na dobra czy usługi, ktoś musi te 10 milionów $ stracić. To co jest najważniejsze w inflacji, to to ,że zawsze musi mieć ofiarę. Indeksacja może tylko spowodować, iż ofiarami będą inni ludzie.

Hans F. Sennholz

___________________

Henry Hazlitt - The Inflation Crisis and How To Resolve It

2009-03-26 22:41

Ken Schoolland w Sosnowcu - moja relacja

Na zaproszenie Polsko - Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego na cykl wykładów przybył znany amerykański ekonomista Ken Schoolland , profesor Hawaii Pacific University , który prowadząc wykłady na całym święcie prezentuje zalety wolnego rynku, oraz rozlicza błędy polityki interwencjonizmu. Na polskim rynku już od dawna dostępna jest jego książka pt. Przygody Jonatana, przetłumaczona na ponad 50 języków powieść dla młodzieży, z której mogą dowiedzieć się jak funkcjonuje wolna od państwa gospodarka.

Program wizyty obejmował 13 wykładów w pięciu polskich miastach, oraz spotkania z dziennikarzami. Ja miałem przyjemność wysłuchać dzisiaj dwóch jego wykładów, które odbyły się w Sosnowcu. Pierwszy z nich odbył się w IV Liceum Ogólnokształcące im. St. Staszica ,a drugi w Wyższej Szkoła Humanitas. Pierwsza z nich wygłoszony dla licealistów, był przystępną prezentacją rynkowych mechanizmów oraz historycznych osiągnięć kapitalizmu. Profesor zaprezentował m.in wykres ukazujący radykalny wzrost dobrobytu w okresie rewolucji przemysłowej, której głównymi ośrodkami była Anglia oraz Stany Zjednoczone. Omówił związane z rozwojem gospodarczym zmiany demograficzne, a także charakterystyczne dla naszych czasów zjawisko migracji do krajów o niskim przeroście demograficznym.

Bardzo ważnym elementem przemówienia było wskazanie przyczyn spadku produktywności społeczeństwa, mianowicie wysokie podatki, przerost regulacji, politykę państwa wobec praw własności,dotację,oraz moją „ulubioną” inflację. W przypadku tej ostatniej powołał się na przykład Serbii, która aby finansować działania militarne drukowały ogromną ilość pieniędzy, doprowadzając do gwałtownego wzrostu cen i gospodarczego marazmu.

dinar

Krytykując subwencję dla różnych gałęzi gospodarki opowiadał o Nowej Zelandii. Państwie, które przez 25 lat po II Wojnie Światowej przeżywające ekonomiczny zastój między innymi ze względu na dotację dla rolnictwa i wysoki poziom regulacji. Kiedy Anglia zaprzestała ze względów politycznych skupować wołowinę z Nowej Zelandii, kraj stracił największy rynek zbytu. Czy pozwolono przesunąć się środkom finansowym w produktywne sektory gospodarki? Nie, rząd począł dotować produkcję wołowiny, na którą nie było popytu, tym samym zatrzymując konieczny proces restrukturyzacji rolnictwa. Cały okres wzmożonego interwencjonizmu to również gospodarcza stagnacja. Ostatecznie pod naciskiem Konserwatystów Partia Pracy przeprowadziła liberalne reformy polegające na obniżeniu o połowę podatków, zniesieniu dotacji,czy też prywatyzacji upadających przedsiębiorstw. Od tego czasu Nowa Zelandia przeżywa gospodarczy rozkwit co ilustrują chociażby dane na temat Eksportu wołowiny:

beef

Profesor krytykował również protekcjonizm, na amerykańskim przykładzie ukazując jak uderza on w najbiedniejszym. Mieszkańcy USA są zobowiązani kupować w większości tylko cukier produkowany w USA po cenie 20 centów za funt, kiedy cukier produkowany za granicą może być kupowany za 5 centów za funt. Jeżeli ktoś twierdzi, że zmuszanie niższych warstw społecznych do zakupu podstawowego produktu żywnościowego 4 razy drożej, jest sposobem na pomoc społeczeństwu … no cóż, jeden woli czekoladę a drugi jak mu się paznokcie wyrywa.

Po wykładzie można było zadawać profesorowi pytania na które bardzo chętnie odpowiadał, mimo że byłem jego jedynym rozmówcą – tak to bywa na szkolnych spotkaniach.

Image Hosting

Drugie spotkanie,które odbyło się w Wyższej Szkoła Humanitas i poświęcone było obecnemu kryzysowi gospodarczemu. Jako jeden z powodów profesor wskazał tak zwaną Pokusę Nadużycia ( Moral Hazard). Cóż to takiego? Jest to zjawisko wzrostu tendencji do podejmowania ryzyka w sytuacji kiedy rząd obiecuje wspomóc nas kiedy nasze inwestycję okażą się fiaskiem. Jeśli zdejmuje się z nas konieczność ponoszenia konsekwencji złych inwestycji, to dlaczego mielibyśmy być odpowiedzialni? Jeśli mamy do wyboru wybrać inwestycję obarczoną niskim ryzykiem i inwestycje wysoce ryzykowną,ale w zamierzeniu o wiele bardziej dochodową – przy gwarancji pomocy więcej osób zdecyduje się na inwestycje o dużym stopniu ryzyka. Warto wspomnieć,że takie praktyki trwają w USA od wielu lat. Dla nas profesor analizował wykresy z lat ‘80 kiedy to ilość ubezpieczonych przez rząd depozytów wzrosła 10 – krotnie, a wraz z nimi do góry poszybował wskaźnik nietrafionych inwestycji. W latach ‘90 przykładem takiej ingerencji rządowej była upadłość Long-Term Capital Management, kiedy to FED za pieniądze podatników wsparł fundusz.

Schoolland wskazywał również na wielkie niebezpieczeństwo inflacji, która w ostatnich latach rosła niebotycznie. Mieliśmy okazję zobaczyć dane, które ilustrują wzrost podaży pieniądza w ostatnich miesiącach, który został wykreowany na rzecz planów pomocowych Administracji prezydenta Obamy . Profesor znalazł trafną analogię dla takiego sposobu ratowania gospodarki. Przypomina ona sytuację,w której lekarz przychodzi do człowieka z nadwagą i chorego na serce i mówi mu, że kupi mu mnóstwo hamburgerów.

inflacja

bailout

Przedstawił również kilka sposobów wyjścia z kryzysu i uniknięcia go w przyszłości.

- Przywrócenie zasady indywidualnej odpowiedzialności. Niedopuszczalnym jest ratowanie przedsiębiorców z opresji wywołanych ich błędami.

- Likwidacja Rezerwy Federalnej

- Wolny wybór środka płatniczego. Wolny rynek walutowy

Pozostaje mi się tylko zgodzić z tymi propozycjami.

Możliwość słuchania takiego człowieka jak Ken Schoolland, oraz rozmowa z nim przywracają nadzieje w to,że są jeszcze naukowcy wyznający zasadę Ludwiga von Misesa – zadaniem ekonomisty jest przypominanie rządom o tym czego nie wolno im robić.

2009-03-24 23:50

Wołanie o współpracę….

W dzisiejszym Wall Street Journal pojawiła się informacja o planach brytyjskiego Premiera ,Gordona Browna w stosunku do sytuacji gospodarczej. Premier wysuwa propozycję objęcia przez Europe przywództwa w walce z kryzysem, oraz budowie nowego systemu monetarnego. Wyraził również nadzieję, że jest to możliwość zacieśnienia współpracy z USA. Według Premiera wysiłki mające na celu ożywienie gospodarki przyniosą dwukrotnie większe efekty jeśli państwa będą współpracować ze sobą i razem dążyć do stabilizacji gospodarczej. Nie obyło sie rzecz jasna bez zapewnień o wprowadzeniu nowych, jak najbardziej zbawiennych regulacji, jak na przykład zwiększenie przejrzystości działań instytucji finansowych. Elementem planu ma byc również walka z rajami podatkowymi, którą politycy od dawna propagują. Co ciekawe pan Brown przestrzegał państwa przed inicjowaniem polityki protekcjonizmu. Jak powiedział - historia uczy nas,że protekcjonizm jest polityka zniszczenia, strachu i ostatecznie nie chroni nikogo.

Stąd moje pierwsze pytanie do pana Premiera. Skoro protekcjonizm jest zły (tutaj się zgadzam), to dlaczego mamy walczyć z rajami podatkowymi? Jeśli stajemy w opozycji wobec chronienia rynków wewnętrznych, to dlaczego utrudniamy ludziom jednocześnie lokowanie kapitału w krajach o bardziej przyjaznym systemie podatkowym.  Pan Brown i inni politycy zapewniają o swojej chęci pomagania obywatelom, jednak zabraniają im stosowania metod, które mają załagodzić skutki kryzysu, miedzy innymi pozostawić w ich rękach więcej pieniędzy.

Co do współpracy monetarnej. O ile mi wiadomo kiedyś rozwijała się całkiem sprawnie, mianowicie w czasach standardu złota. Nie istniały problemy kursów walut,  wahania były czymś rzadkim - i miały raczej polityczna genezę, jak chociażby działalność Bank of Amsterdam w XVIIw. Tak wyglądała oparta o rynkowe mechanizmy współpraca. Jednak dzisiaj wszyscy mówią o współpracy na szczeblu politycznym, co w świetle praktyki zawsze dawało raczej mierne wyniki. Oddaje głos Misesowi - To,co rządy nazywają międzynarodową współpraca monetarną, polega w istocie na uzgadnianiu działań związanych z ekspansją kredytową.

funt

Ciężko jednoznacznie stwierdzić na czym ma polegać ta współpraca.  Sytuacja, w której rozprzestrzenia się wpływ jednego środka płatniczego jedynie destabilizuje świat finansów. Dlaczego? Problem jest taki sam jak w przypadku inflacji jednym w kraju. Jeśli do obiegu trafiają nowe środki fiducjarne, grupa która otrzyma je jako pierwsza, jest uprzywilejowana. Może ona za zwiększony wolumen gotówki nabywać dobra po starych cenach. Każdy kolejny odbiorca nowych banknotów staje się ofiarą wzrostu cen, a w najgorszej sytuacji znajduje się grupa, która jest na końcu tego sznurka. Jak przekłada się to na sytuacje międzynarodową? Jesli mamy pieniądz “międzynarodowy”, istnieje niekończące się lobby poszczególnych państw członkowskich,czy regionów o bycie pierwszymi odbiorcami świezo wyemitowanych pieniędzy.  Rodzi to zawsze szereg pretensji, ponieważ każdy kraj jest poszkodowany na rzecz tego, który jako pierwszy otrzymał zastrzyk gotówki.

Nie obyło się bez takich problemów wiele lat temu po utworzeniu Międzynarodowego funduszu Walutowego, kiedy przychodziło do podziału jego funduszy. Ostatecznie konferencja w Breton Woods również miała przynieść dobrobyt i stabilność, a już w 1949r. system zaczął się rozpadać. A inicjatorem tego rozpadu była właśnie Anglia i jej Minister Finansów - Sir Stafford Cripps, który zdewaluował funta o 30%, mimo swoich wielokrotnych zapewnień o dobrym stanie waluty.

Jestem bardzo ciekaw jaką postać przybieżę nadchodzący system. Jednak mam nie miłe przeczucia,że będzie to kolejna reforma mająca na celu umożliwienie politykom rozwoju inflacjonizmu i kontroli nad społeczeństwem.

—————-

http://online.wsj.com/article/SB123790746940725861.html

Ludwig von Mises - Ludzkie Działanie. Traktat o ekonomii

2009-03-24 20:16

Inflacja: Skąd przyszła i do czego prowadzi…..

Tak zwana polityka monetarna towarzyszy nam od wielu lat, w zależności od przyjętej definicji możemy różnie szacować jak długo trwa ingerencja rządów w systemy monetarne. Nie ulega jednak wątpliwości, że przełomem w tej dziedzinie była I Wojna Światowa kiedy to państwa, niezależnie od tego po której stronie konfliktu się opowiedziały, zniosły wymienialność emitowanych przez siebie walut na złoto. Po tym jak zdjęły z siebie obowiązek przestrzegania zasad stawianych przez złoty parytet, Anglia i Niemcy przez cały okres wojny prowadziły politykę zwiększania podaży pieniądza, czego wynikiem były niepowetowane straty. Szczególnie tragiczna była sytuacja powojennych Niemiec, które rozpętały hiperinflację na rzecz spłacenia kontrybucji.

Inflacja

Lionel Robbins w 1937r. napisał o niej, że:

Zniszczyła fundamenty niemieckiego społecznieństwa, oraz stała się podstawą dla wielu tragedii w przyszłości (…)  Jeśli zastanawiamy się nad obecną sytuacją Europy, nie możemy w swoich rozważaniach pominąć historii niemieckiej hiperinflacji (…)

Kolejnym krokiem na drodze do całkowitego oderwania pieniądza od złota i nadaniu państwom wszelkich narzędzi do kontroli świata finansów była konferencja w Breeton Woods, która odbyła się w 1944r. Wówczas powołano do życia Międzynarodowy Fundusz Walutowy, oraz postanowiono, że jedynym państwem, które pozostanie przy standardzie złota będą Stany Zjednoczone, a jego cenę ustalono na 35 $ za uncję. Dexter White wraz z J.M Keynesem zaprojektowali system, w którym jedynymi instytucjami, którym przysługiwać będzie możliwość wymiany waluty na powiązanego ze złotem dolara, będą banki centralne. Jednym z kluczowych postanowień konferencji była gwarancja udzielona każdemu państu pomocy w razie kłopotów z walutą. Dane opracowanane w 1956r. przez First National City Bank ukazują jak chętnie państwa członkowskie korzystały z przywileju prowadzenia polityki, która prowadziła do deprecjacji walut. Rekord,jeśli chodzi o poziom zniszczenia waluty pobił rząd Chile, roczne tempo deprecjacji Peso w latach 1946 - 56 wyniosło 25,3 %.

Keynes & White

Rząd kraju, który miał być gwarantem systemu - USA, nie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Rosł deficyt budżetowy i inflacja. W 1971r. Stany Zjednoczone ostatecznie odchodzą od złota, tym samym znosząc ostatnią barierę dla inflacjonistycznych zapendów polityków. W 1977r. Inflacja w USA była dwucyfrowa, narastały problemy ,których przyczynę opisał Murray Rothbard już w w 1971r.

Ale obecnie administracja ciąży w stronę liberalnych ( socjal-demokratycznych) tez o monetarnej i fiskalnej ekspansji mającej na celu uleczenie recesji, podczas gdy prośbą i groźbą usiłuje wywrzeć presję na pracowników i pracodawców by nie zwiększali płac i cen – a polityka „wytycznych” lub „dochodowa” jest tylko o krok od kontrolowania płac i cen. Ta bezpośrednia interwencja miałaby spowolnić spiralę płacowo-cenową. W rzeczywistości bezpośrednia interwencja nie może spowolnić wzrostu cen, wywołanego czynnikami monetarnymi; może jedynie tworzyć przesunięcia (dyslokacje) i niedobory.


Jeśli chodzi o cykl koniunkturalny, powinno być już dotąd oczywiste dla wszystkich, że Administracja, próbując subtelnie i ostrożnie „wybronić” nas od inflacji bez wywoływania recesji, wywołała efekt odwrotny, przynosząc ostrą ogólnonarodową recesję bez wywierania jakiegokolwiek godnego uznania wpływu na inflację cenową. Trwająca recesja inflacyjna – stanowiąca połączenie najgorszych cech depresji i inflacji – jest wielkim wkładem Nixona, Burnsa i Friedmana w amerykańską rzeczywistość.

Podczas gdy jest prawdą, że recesja była nieunikniona jeśli inflacja miała zostać zatrzymana, to trwająca inflacja nie była nieunikniona, gdyby administracja miała odwagę wprowadzić rzeczywiście „twardą” politykę monetarną.

Zamiast tego, po zaledwie kilku miesiącach powstrzymywania inflacji pieniężnej Administracja zaczyna w coraz większym stopniu otwierać monetarne zapory przeciwpowodziowe w mocno problematycznych wysiłkach wyciągnięcia gospodarki z recesji – podczas gdy jednocześnie nie potrafi dostrzec, że jednym pewnym rezultatem będzie zdwojenie się chronicznego wzrostu cen.

Biorąc pod uwagę kierunek w jakim podążyły rządy w XXw. nie trudno domyślić się dlaczego ekonomiści Szkoły Austriackiej szczególnym zainteresowaniem obdarzyli tematykę pieniądza. Na przestrzeni lat Ludwig von Mises,oraz jego uczniowie i następcy - Friedrich von Hayek, Murray Rothbard, Henry Hazlitt i wielu innych stworzyli mnóstwo dzieł dotyczących zaganienia pieniądza, cyklu koniunkturalnego i historii systemów monetarnych.

Mises

Posługując się wiedzą, która została nam przekazana poprzez ich książki warto analizować współczesną systuację gospodarczą, zwłaszcza, że znajdujemy się w okresie ogromnego monetarnego chaosu, wywołanego przez Bankowość Centralną. Za najbadziej istotne uważam wskazywanie tego w jaki sposób, wbrew popularnym opiniom, współczesny system monetarny podważa zasady wolnego rynku. Tym mam zamiar zająć się pisząć na tym blogu. Zapraszam!

—————-
Constantino Brusciani-Turroni - The Economics of Inflation: A Study of Currency Depreciation in Post-War Germany

Murray Rothbard - Socjalizm Nixona